niedziela, 31 sierpnia 2014

Wielki Szyszak (1509) - Karkonosze

Przebieg trasy:
Szlak czarny ("Petrovka") z Jagniątkowa do Petrova Bouda -> szlak czerwony do Przełęczy pod Śmielcem -> Wielki Szyszak -> szlak czerwony do Przełęczy pod Śmielcem -> szlak niebieski -> szlak zielony do Rozdroża pod Śmielcem -> szlak niebieski ("Koralowa Ścieżka") do Jagniątkowa

Jagniątków (527) - Śląskie Kamienie (1413) - Wielki Szyszak (1509) - Jagniątków (527)

Było przed ósmą, chłodno, na szczęście nie padał deszcz. Na początku szlak prowadził drogą asfaltową, po czym drogą leśną. Ciągle pod górę, mniej lub bardziej a do tego praktycznie cały czas prosto mając po lewej i po prawej drzewa.
Leśna droga na początku trasy
Wciąż pod górę...
Dopiero na wysokości 1150-1200 metrów las zaczął się przerzedzać i w końcu mogłem zacząć podziwiać okolicę.
Las się przerzedza
"Stary" i "nowy" las
Grupa skalna przy Czarnym Kotle, w oddali Sokoliki
Po dotarciu do placu budowy Petrova Bouda odbiłem w prawo wchodząc na czerwony GSS. Tutaj też wystawiłem się jeszcze bardziej na działanie zimnego wiatru - temperatura wynosiła między 5-10 stopni w środku lata.
Parę dziesiątek metrów podejścia i już byłem przy Śląskich Kamieniach, a niedługo póżniej przy komicznych zielonych Czeskich Kamieniach.
Śląskie Kamienie, w tle Przełęcz Karkonoska i Śnieżka
Śląskie Kamienie
Stamtąd można było już zobaczyć stację przekaźnikową przy Śnieżnych Kotłach oraz oczywiście cel wyprawy - Wielki Szyszak.
Śmielec, dalej Wielki Szyszak, dalej stacja przekaźnikowa
Stacja przekaźnikowa nad krawędzią Wielkiego Kotła
Dalej zejście w dół do Czarnej przełęczy, wejście na Śmielec i ponowne zejście na Przełęcz pod Śmielcem, gdzie kontynuowałem trasę poza czerwonym szlakiem zakosami do góry. Aż na szczyt drugiej co do wysokości polskiej góry Karkonoszy, który przywitał mnie silnym, zimnym wiatrem.
Przełęcz pod Śmielcem i Śmielec
Szlak na szczyt
Szczyt - 1509
"Szczyt" być może brzmi nieadekwatnie biorąc pod uwagę płaski teren na którym się znalazłem ;) Przed wiatrem mogłem się schować tylko w jednym miejscu - tam też czekała mnie przerwa na herbatę i drugie śniadanie. Z góry można był dojrzeć całkiem sporo, między innymi: Śnieżkę, Słonecznik, stoki narciarskie w Spindleruv Mlyn, Śnieżne Kotły, Szrenicę, Szklarską Porębę, Jelenią Górę - widoczność była nienajgorsza. GSS omija szczyt polską stroną zbocza, jednak zimą wygląda na to, że szlak prowadzi wzdłuż granicy państwa i przejście przez szczyt jest "legalne". 
Do drogi w dół ruszyłem dalej na zachód, aż powróciłem na GSS i skręciłem w prawo żeby przetrawersować zbocze Wielkiego Szyszaka.
Dno Wielkiego Kotła, jeziorka polodowcowe
Wielki Kocioł
Trawers zbocza Wielkiego Szyszaka
Najbliższym szlakiem prowadzącym w dół rozpocząłem właściwe zejście i pomagając sobie kijkami schodziłem w dół mijając pnących się do góry turystów którzy wyruszyli po późniejszym śniadaniu :)
Stopy zaczynały mnie piec pod koniec trasy, muszę wziąć na to poprawkę następnym razem i przygotować się żeby temu zapobiec.

Plik GPX- do podejrzenia np. w Google Earth albo na uTrack (http://utrack.crempa.net/)
10 km w górę z ~530 m na ~1500 m - 2h20m
7,5 km w dół z ~1500 m na ~530 m - 1h20m

1 komentarz:

  1. BAJECZNE KRAJOBRAZY, NASZA POLSKA JEST PRZEPIĘKNA.

    OdpowiedzUsuń